Dariusz Hałas | 13 października 2014, 17:51

Corel Painter 2015 - malarska perfekcja, test najpopularniejszego programu malarskiego na świecie.

Corel to marka kojarząca się przede wszystkim z pakietem CorelDRAW Graphics Suite - bardzo popularnym zestawem narzędzi graficznych, w tym aplikacji CorelDRAW będącej jednym z najbardziej znanych programów do edycji i tworzenia grafiki wektorowej. Tym razem jednak nie będzie o wektorach, lecz o... cyfrowym malarstwie. Mieliśmy okazję przyjrzeć się dokładniej najnowszej wersji programu Corel Painter 2015. Painter to bezsprzecznie najpopularniejsze narzędzie malarskie świata - słowo "malarskie" w kontekście programu komputerowego może dziwić, ale taki właśnie jest Painter, to nie jest konkurent Adobe Photoshop czy Corel Photo-Paint, to narzędzie, które w rękach posiadającego odpowiednie umiejętności i wypracowane rzemiosło grafika umożliwi tworzenie niepowtarzalnych prac za pomocą wyjątkowo bogatego zestawu środków wbudowanych w program. Co nowego w wersji 2015? O tym właśnie chcemy Wam powiedzieć.

Na początek kwestia nazewnictwa. Poprzednia generacja Paintera nazywała się X3, wszyscy którzy czekali na wersję X4 w końcu się doczekali, z tą różnicą, że Corel po raz kolejny (jeszcze starsze generacje opisywanego narzędzia to Painter 11 i Painter 12) zmienił nomenklaturę nazywając najnowszą edycję programu właśnie Corel Painter 2015. 

Nie nazwa jednak świadczy o jakości produktu, przyjrzyjmy się zatem właściwej aplikacji. Painter od zawsze był narzędziem nieco odmiennym od innych aplikacji graficznych na platformę Windows czy OS X. Nie jest to narzędzie edycyjne czy retuszerskie jak Adobe Photoshop, GIMP czy Corel Photo-Paint, lecz aplikacja, w której główny nacisk położono na maksymalnie wierne odwzorowanie tradycyjnych technik oraz narzędzi graficznych i malarskich (np. ołówek, węgiel, piórko, aerograf, farba olejna, akwarela, farby akrylowe, gwasz, sumi-e i wiele, wiele innych). Co więcej, fakt, że bogata paleta narzędzi, wiernie odwzorowujących rzeczywiste, fizyczne właściwości jest wirtualna pozwala manipulować poszczególnymi parametrami tworząc zupełnie nowe, niemożliwe w rzeczywistości środki malarskie (np. "fluorescencyjny węgiel" czy "rozwadniane" farby olejne). Zresztą w najnowszej właśnie wersji pojawiły się również zupełnie nowe środki artystycznej ekspresji, jak np. "pędzle" efektów cząsteczkowych. Zacznijmy może jednak po kolei. Painter to zdecydowanie najlepsze narzędzie w swojej klasie i instalując najnowszą jego wersję zadawaliśmy sobie pytanie, co też nowego wymyślili jego twórcy chcąc przekonać potencjalnych nabywców do tego, by kupili właśnie najnowsze wydanie.

Na początek galeria

Program otrzymaliśmy w klasycznym, pudełkowym opakowaniu przypominającym nieco opakowanie na filmy DVD (podobne wymiary, grubość itp.). Wewnątrz znaleźliśmy klucz produktu i płytę instalacyjną. Nie pozostało nam nic innego jak rozpocząć instalację. Proces ten przebiega standardowo, polega na potwierdzaniu kolejnych etapów kreatora instalacji. Na początku użytkownik może wybrać język interfejsu, niestety polscy artyści na zlokalizowaną wersję Paintera muszą jeszce poczekać. My wybraliśmy język angielski. Bezpośrednio po zakończeniu instalacji i pierwszym uruchomieniu program automatycznie sprawdza dostępność aktualizacji. Po czym wyświetlane jest okno główne przesłonięte mniejszym okienkiem powitalnym:

 Zwykle tego typu okienka to jedne z szybciej zamykanych elementów interfejsu, ale nie tym razem. Już na samym wstępie możemy obejrzeć galerię prac artystów z całego świata, oczywiście wykonanych za pomocą Paintera. Przy czym w wielu przypadkach oglądamy nie tylko wynik końcowy, ale również etapy przejściowe (jak na powyższej ilustracji). Warto tu przypomnieć, że Painter zapisując pliki z pracami użytkowników przechowuje w nich nie tylko samą grafikę, ale również całą historię operacji i wszystkie stany edycji. Jeżeli jakaś praca oglądana we wstępnej galerii szczególnie nam przypadnie do gustu możemy o tym sami dać znać twórcy, gdyż każdy niemal obraz zawiera również link albo do strony twórcy albo na jego profil na Facebooku. Z poziomu okienka powitalnego możemy również dotrzeć (po wybraniu karty Share and Learn) do wielu materiałów szkoleniowych, instruktaży wideo itp. Skorzystają z nich jednak przede wszystkim Ci, którzy biegle władają językiem Szekspira.

Efekty cząsteczkowe w programie malarskim

Twórcy najnowszej wersji ułatwiają dostęp do nowych narzędzi. Z poziomu okna powitalnego można wybrać jedno z predefiniowanych ustawień przestrzeni roboczej, czyli układów elementów interfejsu aplikacji. Jednym z dostępnych aranżacji jest opcja New Brushes dająca dostęp do najbardziej podkreślanej przez producenta nowości - cyfrowych pędzli z efektami cząsteczkowymi.

 

Dostęp do nowego zestawu pędzli uzyskuje się standardowo, z rozwijalnej z paska narzędzi biblioteki po wybraniu kategorii Particles. Corel Painter 2015 oferuje trzy główne grupy pędzli z efektami cząsteczkowymi: Flow, Gravity oraz - najbardziej "zwariowany" naszym zdaniem Spring

Uzyskanie powyższego, przyznajemy - abstrakcyjnego - efektu kosztowało nas niecałe 5 sekund pracy po wybraniu pędzla Flow Fur jednego z pędzli cząsteczkowych z grupy Flow. Nie trzeba przesadnie bogatej wyobraźni, by docenić potencjał tego narzędzia (np. przy malowaniu sympatycznych futerkowych stworzeń). Oczywiście podobnie jak w przypadku innych narzędzi program reaguje na siłę nacisku jak i kąt prowadzenia pióra (do testów korzystaliśmy z profesjonalnego tabletu graficznego Wacom Intuos 3).

Kolejny przykład, tym razem kilka sekund pracy z pędzlem Spring Chain Smokey - nazwa pasuje, odwzorowanie efektu "dymu" jest za pomocą tego narzędzia banalnie proste. 

Już standardowo skonfigurowane pędzle z efektami cząsteczkowymi oferują imponujące rezultaty, ale oprócz tego w nowych paletach narzędzi przeznaczonych do nowych pędzli użytkownik może w bardzo szerokim zakresie manipulować parametrami nowych środków wirtualnego malarstwa. Nazwa Particle Brushes dobrze oddaje zastosowanie nowych narzędzi Paintera 2015. W grafice i animacji komputerowej efekty cząsteczkowe wykorzystywane są do możliwie wiernego (zgodne z fizyką) zasymulowania dość złożonych zjawisk, takich jak np. rozprzestrzenianie się ognia, opady śniegu, deszczu, wpływ np. wiatru na zachowanie się np. trawy czy włosów. Dodanie tego typu narzędzi do aplikacji malarskiej umożliwi grafikom zwiększenie efektywności. Po prostu uzyskanie realnie wyglądających efektów takich jak właśnie płomień, dym, czy włosy portretowanej osoby dzięki nowym narzędziom jest znacznie prostsze i szybsze. 

Malowanie swobodne jeszcze... swobodniejsze, czyli jitter smoothing

W poprzedniej generacji programu Corel wprowadził funkcję o nazwie Universal Jitter. Podstawowym jej zadaniem było dodanie pewnego elementu losowości, jakby artystycznej ekspresji do pociągnięć wirtualnym pędzlem podczas tworzenia obrazu. Chodziło o uzyskanie efektu naturalności przy jednoczesnym zachowaniu cech charakterystycznych dla wybranego narzędzia (np. ołówka, węgla czy kredki). W najnowszym wydaniu wprowadzono dodatkowe usprawnienie - funkcję jitter smoothing. Na czym polega? Oto przykład:

Oba napisy zostały wykonane tym samym narzędziem (o nazwie Real Fat Chalk z grupy Chalk & Crayons), przy czym dolny napis to efekt włączenia wspomnianej funkcji jitter smoothing (poprzez regulację suwaka Smoothness na panelu Color Variability). Warto zaznaczyć, że efekt zmiany kolorów jest automatyczny, a mimo to nie wygląda sztucznie. Płynne mieszanie barw to tylko przykład. Np. po użyciu narzędzia impasto można dzięki jitter smoothing uzyskać większą głębię, a w przypadku malowania wirtualnym aerografem większą płynność i łagodność przejść tonalnych.

Personalizacja

Słowo "personalizacja" stosowane w kontekście aplikacji komputerowych zazwyczaj kojarzy się z możliwością dostosowania wyglądu interfejsu danego programu do potrzeb i estetycznych wymagań użytkownika. Tym razem jednak pojęcia tego użyjemy w szerszym znaczeniu. W najnowszym Painterze 2015 każdy użytkownik może dopasować czułość każdego narzędzia do własnych indywidualnych preferencji i stylu. Tak jak odcisk palca, siatkówka, sposób poruszania się czy głos to cechy indywidualne każdego człowieka, tak samo każdy artysta ma swój sposób prowadzenia ręki, siły nacisku itp. Dzięki wbudowanemu w opisywany program narzędziu Brush Tracking można dopasować reakcję programu na sposób prowadzenia ręki i nacisk do indywidualnych wymagań użytkownika. 

Ta swego rodzaju kalibracja jest bardzo prosta, wystarczy wybrać konkretne narzędzie malarskie, następnie wywołać okno narzędzia Brush Tracking (poprzez menu ustawień programu) i w obszarze testowym po prostu poprowadzić linię w taki sposób, w jaki faktycznie malujemy. Program dokona analizy siły nacisku i w zależności od tego skalibruje wybrany pędzel. Rozwiązanie to jest o tyle pomocne, że pozwala uniknąć swoistego dyskomfortu, który pojawiałby się, gdyby używanie piórka tabletu z wirtualną kredką wymagałoby innego nacisku niż malowanie taką samą, rzeczywistą kredką. Kapitalny pomysł.

Szybkość i wydajność

Corel Painter nigdy nie był narzędziem, które dobrze działało na słabo wydajnych komputerach. Odwzorowanie w czasie rzeczywistym możliwie najbardziej wiernego zachowania poszczególnych narzędzi malarskich oferowanych przez ten program zawsze wymagało odpowiednio wysokiej mocy obliczeniowej komputera, na którym program działa. W przypadku najnowszej wersji producent podkreślał jednak przeprowadzoną optymalizację kodu, co ma przynieść skutek w postaci większej wydajności, a to z kolei oznacza bardziej płynne i autentyczne zachowanie wirtualnych malarskich utensyliów.

Od strony technicznej nowością jest natywna obsługa 64-bitowej platformy dla komputerów Apple'a. Użytkownicy najnowszego Paintera 2015 w wersji dla systemu OS X mogą wreszcie w pełni wykorzystać potencjał 64-bitowych procesorów Intela stanowiących trzon obliczeniowy współczesnych maszyn sygnowanych nadgryzionym jabłuszkiem. Dzięki wspomnianym optymalizacjom kodu, program ma działać też nawet do 40% szybciej na odpowiednio wydajnych komputerach. My testowaliśmy najnowszego Paintera na sprzęcie dość wydajnym, ale niezbyt nowym (był to laptop Acer Aspire Ethos 8951G wyposażony w czterordzeniowy procesor Intel Core i7-2820QM taktowany zegarem o maksymalnej częstotliwości 3,4 GHz, całość to sprzęt z 2011 roku) i nie zaobserwowaliśmy na tyle dużych przestojów, by niemożliwe było skorzystanie z jakiegokolwiek narzędzia, choć podczas próby nowych pędzli z efektami cząsteczkowymi program przed pierwszym pociągnięciem musiał chwilę (niecałą sekundę, ale zauważalny dla użytkownika czas) "pomyśleć". Jednak już podczas samego malowania przestojów nie było. Inna sprawa, że raz próba użycia jednego z nowych narzędzi zakończyła się kompletnym padem aplikacji, ale był to jednorazowy "wypadek przy pracy". Nie udało nam się powtórzyć tego błędu, zatem trudno uznać to za błąd programu, bo równie dobrze nagłe zakończenie pracy mogło wynikać z innych przyczyn.

Inna sprawa, że komputer dla grafika to niemal zawsze sprzęt o wysokiej wydajności - taka już specyfika tej klasy sprzętu. Zwykle na komputerze osoby parającej się grafiką profesjonalnie zainstalowany jest także Photoshop, a to jeden z liderów wysokich wymagań względem mocy obliczeniowej, szybkości dysku czy wielkości pamięci RAM. W tej grupie Painter 2015 jest narzędziem optymalnie wykorzystującym dostępne zasoby. Podczas naszych testów, w trakcie korzystania z wymagających obliczeniowo efektów cząsteczkowych sumaryczne obciążenie procesora (wszystkie rdzenie) w trakcie malowania nie przekroczyło 44%, zatem w przypadku nowszych wielordzeniowych układów z serii Intel Core i7 zapotrzebowanie na moc obliczeniową powinno być jeszcze mniejsze (procentowo). Natomiast jeżeli chodzi o RAM, najnowszy Painter zadowolił się nieco ponad 303 MB pamięci (mowa tu o pamięci alokowanej na wyłączne potrzeby testowanej aplikacji). 

Jednak, żeby nie było nieporozumień, na nowym, ale mało wydajnym sprzęcie, na przykład tanim laptopie z układem z serii Intel Atom próby uruchamiania Paintera 2015 to nieporozumienie. 

Aplikacja mobilna jako dodatek do funkcjonalności

Corel już dość dawno udostępnił na platformę iOS aplikację o nazwie Corel Cinco for Painter. Narzędzie to zainstalowane na iPadzie współpracuje również z najnowszą edycją Paintera i pozwala z poziomu mobilnego urządzenia dobierać m.in. narzędzia i palety, które mają być użyte w programie Painter 2015 zainstalowanym na pececie lub Macu. Wymaga to jedynie tego, by oba urządzenia: iPad oraz komputer, na którym zainstalowany jest Corel Painter, były podłączone do tej samej sieci bezprzewodowej.

Proces połączenia jest banalnie prosty. Najpierw w ustawieniach programu należy włączyć usługę sieciową (nie wymaga to absolutnie żadnej znajomości technologii sieciowych, czego zresztą trudno oczekiwać od profesjonalnego grafika; należy po prostu zaznaczyć jedno pole wyboru). Można też zdefiniować tzw. Authentication Code, czyli kod którego wprowadzenie będzie wymagane na aplikacji Corel Cinco. W dolnej części okna Preferences Painter wyświetli adres IP, który należy wprowadzić w po uruchomieniu aplikacji Cinco na iPadzie. 

Tak właśnie prezentuje się program Corel Cinco for Painter uruchomiony na iPadzie mini. Domyślne ułożenie poszczególnych elementów aktywujących w Painterze palety narzędzi odpowiada rozkładowi palców lewej dłoni. W zamyśle twórców ma to ułatwić szybki wybór odpowiednich narzędzi. Niestety, Cinco nie umożliwia wykorzystania tabletu Apple jako tabliczki graficznej. Aplikacja jest tylko rozszerzeniem interfejsu programu ułatwiającym szybki dostęp do poszczególnych palet i narzędzi w zależności od tego, czy w danej chwili szkicujemy, malujemy itp.

Corel Cinco for Painter dostępny jest tylko na platformę iOS, co prawda użytkownicy Androida mają do dyspozycji udostępniony w Google Play program Painter Mobile (niedostępny z kolei dla iOS-a), ale jest to niezależna aplikacja, a nie funkcjonalne rozszerzenie opisywanego tu desktopowego Paintera 2015, dlatego też ograniczymy się jedynie do informacji, że coś takiego jest.

PobierzCorel Painter

Wszystkich, którzy chcieliby "na własnej skórze" poczuć jak się maluje najnowszą edycją opisywanego programu zachęcamy do pobrania w pełni funkcjonalnej, miesięcznej wersji próbnej. 

Podsumowanie

Ponoć lepsze jest wrogiem dobrego. Nie tym razem. Firmie Corel w najnowszym wydaniu programu Painter udało się nie zepsuć dorobku wcześniejszych generacji, które zdobyły zaufanie tysięcy grafików z całego świata. Mało tego, choć wydawałoby się, że trudno w przypadku takiego programu o jakieś rewolucyjne usprawnienia, to programistom udało się wbudować w najnowszą wersję narzędzia bardzo usprawniające uzyskiwanie rezultatów bazujących na efektach cząsteczkowych. Dzięki nowym narzędziom rysowanie płomieni, włosów, łąk na których szumi wiatr i wielu, wielu innych motywów dotychczas wymagających znacznych nakładów pracy i czasu będzie prostsze. W czasach, gdy zleceń dużo i czasu na ich wykonanie mało, to funkcja nie do przecenienia. 

Nie znaczy to, że najnowszy Painter 2015 jest produktem idealnym. Raz, że ideałów nie ma, a dwa, że wciąż na polskich użytkowników programu Corel patrzy "krzywo" nie udostępniając zlokalizowanej wersji swojego narzędzia. Szkoda, niemniej gdy oceniać wyłącznie walory programu poprzez oferowany warsztat pracy i zasób dostępnych narzędzi, program zdecydowanie zasługuje na:

Corel Painter 2015

Testowana wersja (dokładnie): 14.0.0.728

Program dostarczył: Corel (www.corel.com)

 

Wady i zalety

+ bogactwo emulowanych narzędzi malarskich

+ znakomite wizualnie i upraszczające wiele zadań nowe pędzle z efektami cząsteczkowymi

+ duże możliwości personalizacji i dostosowania środowiska do własnych potrzeb

- brak wersji polskojęzycznej

Ceny

Cena oficjalna (w sklepie producenta): 1781 zł (424,95€; wg śr. kursu z dn. 13.10.2014); aktualizacja (dostępna dla użytkowników wersji Painter 7 i nowszych): 917 zł (218,95€; wg śr. kursu z dn. 13.10.2014)

Najniższa znaleziona cena: 1346 zł za pełną wersję, 720 zł za aktualizację.

Komentarze
Zaloguj się, by móc komentować